Kochane,
kontynuując temat firmy Sylveco /nie, wcale mnie nie przekupili ;-)/ wrzucam Was dziś moją opinie o żelu do mycia twarzy.
Rumiankowy żel do twarzy
plusy: - fantastyczny naturalny skład!!!:
Woda,
Glukozyd laurylowy - to pochodna kwasu glutaminowego i kwasów tłuszczowych (z oleju kokosowego). Jest to delikatny i skuteczny detergent biodegradowalny o charakterze niejonowym. Łagodny dla skóry i włosów, posiada również właściwości lekko kondycjonujące.
Gliceryna - substancja nawilżająca
Kwas salicylowy - kwas BHA, posiada właściwości złuszczające, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze i lekko ściągające. Dzięki zdolności wnikania w głąb mieszków włosowych pomaga likwidować zaskórniki, odblokowuje pory skóry, zmniejsza nadmierne wydzielanie sebum i jest pomocny w stanach zapalnych. Poprawia strukturę i koloryt skóry, rozjaśnia powierzchowne przebarwienia oraz zmniejsza płytkie blizny potrądzikowe.
Panthenol - prowitamina B5 substancja silnie higroskopijna, działa nawilżająco
Wodorowęglan sodu - czyli kwaśny węglan sodu (soda oczyszczona). Jest to biały, krystaliczny proszek, spełnia głównie funkcje pomocnicze w kosmetyku, tj. reguluje pH, zmiękcza wodę i zwiększa rozpuszczalność innych związków. Jako substancja aktywna wykazuje korzystne działanie przecwizapalne, oczyszczające i zmniejszające wydzielanie sebum w przypadku cery trądzikowej i przetłuszczającej się.
Benzoesan sodu - substancje zabezpieczające kosmetyk przed skażeniem mikrobiologicznym. Są one dopuszczone przez organizacje certyfikujące do stosowania w kosmetykach naturalnych. Jest bezpiecznym konserwantem, nie drażni skóry ani błon śluzowych.
Olejek rumiankowy - olejek eteryczny pozyskiwany z kwiatostanu rumianku pospolitego, wykazuje silne działanie przeciwzapalne i przeciwobrzękowe, posiada właściwości przeciwbakteryjne i przeciwgrzyicze
- nie ma uczucia ściągnięcia skóry po umyciu,
- przyjemnie uczucie nawilżenia i uspokojenia skóry
- dobrze oczyszcza skórę, również z makijażu
- prawie w ogóle się nie pieni, raczej staje się mętny a buzia jest jakby otulona nawilżającym żelo-mleczkiem
- cena: 16,65 pln za 150 ml
minusy:
- zapach - hm... coś pomiędzy drożdżami a piwem z ziołowa nutą
- wydajność - potrzeba przynajmniej dwie pompki żeby umyć twarz
Podsumowanie: dla mnie bardzo delikatny i przyjemny żel. Gdyby jeszcze miał jakiś porywający zapach to strzał w dziesiątkę!
Daje mu 9/10
Kochane,
nadszedł czas na kolejnego posta - tym razem będzie o ładnych rzęskach.
Są takie rzeczy, które uwielbiam kupować np. sukienki w Mohito (zawsze rozmiar 36 i zawsze pasują ;), kremy, maseczki - przeważnie jest to strzał w dziesiątkę. Ale są też rzeczy, których kupowanie kojarzy mi się z torturą porównywalną do oglądania 1.25142454112 odcinka "Mody na sukces" na kanapie u babci. Do rzeczy tych należą: spodnie, w których zawsze wyglądam grubo oraz maskary, które... No właśnie o co chodzi z tymi tuszami, że zakup ich doprowadza mnie do kryzysu.
- odbijają mi się na górnej powiecie /pewnie dlatego, ze mam mieszaną cerę i tłusta powieka je rozpuszcza/
- trzeba malować rzęsy przez jakie 15 min żeby cokolwiek było na nich widać - wolę trzy machnięcie i gwarantowany efekt!
- Efekt "Miś Panda" - obsypują się tworząc "efektowne" czarne plamy
- Efekt "Pająk Korsarz" pomalowane rzęsy wyglądają jak nóżki pająka /powykręcane i w wielkim nieładzie/
W związku z tymi problemami i potencjalnymi kłopotami, zakup maskary jest dla mnie bolesny. Także moment, w którym znajdę odpowiednią owocuję kilkudniowa euforią (hura hura hura!). A następnie zakupem kilku sztuk na zapas. Oczywiście jeśli są w promocji :p
Rzęsy podkreślam tuszem od mniej więcej 16 lat także dobre kilka już wypróbowałam. Mam kilka swoich ulubieńców i jeden z nich dziś będzie gwiazda tego wpisu.
Maskarę Volume Million Lashes So Couture dostałam do testowania od drogerii HEBE http://www.drogeriahebe.pl/ Dostałam zaproszenie z newslettera, kliknęłam po kupon i co? I oczywiście liczba maskar do wypróbowania we Wrocławiu skończyła się zanim zaczęła wiec wybrałam odbiór w Opolu.Tam mój najsprytniejszy przyjaciel M. podszywając się pode mnie - NIE PYTAJCIE JAK TO ZROBIŁ ;-) odebrał tusz dla mnie. I tak stałam się jego szczęśliwa posiadaczką.
Trzeba zacząć od tego, że jej starszy brat Volume Million Lashes był moim ulubieńcem przez kilka dobrych opakowań.
U producenta na stronie możemy przeczytać m.in:
- szczoteczka Couture o wyjątkowo drobnych i miękkich włóknach zapewniając równomierne rozdzielenie i elegancki efekt.
- specjalna formuła, która pozwala pokryć rzęsy intensywnie czarną zasłoną.
- formuła „płynnego jedwabiu” – delikatnie pokrywa każdą rzęsę, by nadać objętość i intensywność barwy, podkreślając oczy jedwabistą czernią.
- dodatkową innowacją jest to, że maskara jest perfumowana.
Co sądzę o niej ja?
Szczoteczka: faktycznie na pierwszy rzut oka szczoteczka maskary So Couture jest zgrabniejsza, mniejsza przez co bardziej precyzyjna niż zwykłej Million Lashes. Będzie wprost idealna dla wszystkich dziewczyn o małych, bądź głęboko osadzonych oczach. Nie ma problemu z manewrowaniem nią na całej długości rzęs. Nie tak łatwo również zrobić sobie czarnego ciapka poza okiem ;) Dodatkowo ujście opakowania jest dość wąskie dzięki czemu na szczoteczce nie zbiera się zbyt dużo produktu.
Konsystencja: dość rzadka, pokrywająca rzęsy niezbyt grubą warstwą. Nie pozostawia grudek.
Zapach: bardzo delikatny i przyjemny. Przypomina mi masło kakaowe albo czekoladowy balsam do ciała. Niestety substancje zapachowe są jednym z najczęstszych substancji uczulających i drażniących. Także jeśli któraś z Was ma wrażliwe oczy nie będę jej polecać tego tuszu.
Kolor: maskara ma bardzo intensywny i głęboki ocień czerni
Efekt: rzęsy są rozdzielone, każda z nich jest dobrze pokryta tuszem ale nie posklejana.
Wytrzymałość: tutaj ogromy plus - trzyma się bez zarzutów od 8:30 do ... hm do zmycia czyli koło 22
Opakowanie: jak zwykle schludne, ładnie wykonane i bardzo glamour
Efekt "Miś Panda" - nie odnotowano
Efekt "Pająk Korsarz" - nie odnotowano
Cena: w promocji ok. 48 pln, bez ok 60 pln
Rzęsy moje, ponoć długie ale niezupełnie jest to zasługa tylko tuszu. Używam też odżywki FEG, o której na pewno napisze.
Miałyście okazję ją próbować albo którąś z tej rodziny? Jak się u Was sprawdzają?
Kochane,
zapewne każda z Was ma swój sprawdzony sposób oczyszczania skóry. Czy to ten poranny podczas którego zmywamy pozostałości wieczornego kremu i wydzieliny naszych gruczołów. Czy wieczorny, kiedy walczymy z resztkami podkładu bądź czarnej kredki rozmazującej się na oku niczym na misiu panda. Bez względu na to, czego używamy do demakijażu (olejowania, pianki, żelu, mydła, szlifierki... ;-) zawsze powinniśmy TONIZOWAĆ skórę przed nałożeniem kremu! Ja osobiście miałam taki okres, że uważałam to za zupełnie zbędne. Nie dość ze człowiek siedzi w tej łazience min. godzinę dziennie to jeszcze majtanie wacikiem, nigdy nie dawało spektakularnych efektów - to dlaczego to robić?
Wytłumaczę Wam tak jak do mnie najbardziej dotarło i jak tłumaczą to mądrzejsi ode mnie.
1. Naturalnie skóra ma odczyn kwaśny załóżmy, że pH 5,5
2. Myjemy ją środkami zasadowymi i podwyższamy na przykład do pH 8, przez co zwiększa się przepuszczalności warstwy rogowej i jednocześnie jest ona bardziej narażona na działanie bakterii oraz niekorzystny wpływ czynników zewnętrznych, takich jak wiatr słońce czy mróz. Zwiększa się także ucieczka wody ze skóry. Powoduje to jej wysuszenie, a niekiedy także podrażnienie.
3. Toniki posiadają kwaśne pH, dzięki czemu po ich zastosowaniu skóra wraca do swojego normalnego poziomu.
4. Wtedy mamy pewność, że większość substancji aktywnych z kremów czy maseczek które później nałożymy ma szanse się wchłonąć i zadziałać na naszej skórze.
Kiedyś usłyszałam, że nałożenie kremu na skórę bez jej wcześniejszego tonizowania to tak jakby 1/3 kremu wyrzucić do śmieci. Zanim skóra wróci do pH, które pozwoli kremowi zadziałać składniki aktywne wyparują w kosmos.
To tak w skrócie teoria. Obrazek poniżej dodaje dla ułatwienia tudzież ożywienia bloga.
Także pamiętajcie Kochane - ZAWSZE PO UMYCIU BUZI NAKŁADAMY TONIK!
A jaki tonik?
Producent zaznacza, że tonik odpowiedni jest jest skóry suchej i delikatnej ale jeśli razem ze mną przeanalizujecie jego skład to zrozumiecie, że będzie odpowiedni dla każdej z nas. Ja używam juz 2 opakowanie i uważam, że świetnie spełnia swoje zadanie. Poza tym bardzo delikatnie i przyjemnie pachnie. No i jeszcze ta cena!
Skład:
Aqua
Glycerin - substancja nawilżająca
Ginko Biloba Extract - ekstrakt z liści Miłorzębu Japońskiego, poprawia jędrność i elastyczność skóry, wzmacnia naczynia krwionośne.
Cucumis Sativus Extract - ekstrakt z górka – dzięki właściwościom łagodzącym i orzeźwiającym
ekstrakt z ogórka ma zastosowanie w kremach do twarzy, balsamach i
środkach ściągających. Bogaty w antyoksydant witaminy C, znakomicie
chroni i odżywia skórę.
Panthenol - substancja nawilżająca, działanie przeciwzapalne, przyspiesza procesy
regeneracji naskórka. Nadaje skórze uczucie gładkości.
Buthylene Glycol, Pantolactone,
Citric Acid, Caprylyl/Capryl Glucoside, Parfum, Sodium Hydroxide,
Salicylic Acid, CI 16035.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz